Nie wszyscy wiedzą, że pałac w Większycach to dzieło Marca Heymanna (Heimanna), radcy handlowego i filozofa. Kim byli Heymannowie? Wrocławianie, którzy interesują się historią swojego miasta, być może kojarzą to nazwisko. Żydowska rodzina Heymannów, a dokładnie kupiec Wolf Heymann z żoną i dziećmi przeprowadził się z Brzegu do Wrocławia w 1780 roku i otworzył niewielki kantor, który następnie rozwinął jego syn – Ernst.
W kolejnym pokoleniu Heymannowie byli już elitą finansową stolicy Dolnego Śląska. Syn Ernsta, Heinrich, zakupił kilka wrocławskich kamienic, gruntownie je przebudował i połączył w całość klatką schodową oraz piwnicami ze skarbcem. Ich bank stał się jednym z największych w tej części Europy.
Ernst i Heinrich Heymannowie inwestowali również poza swoim gospodarczym matecznikiem. I tak Większyce oraz pobliską Pokrzywnicę nabył w 1852 roku Ernst. Rozwinął tu folwarki, zainwestował w hodowlę koni, krów i owiec. Interesy we Wrocławiu przejął Heinrich.
Natomiast nadzór nad wiejskim biznesem objął drugi syn Ernsta – Marc. I to on w latach 60. XIX wieku wytyczył na 22-hektarowej posiadłości park z 69 egzotycznymi gatunkami drzew oraz krzewów z poszanowaniem harmonii i walorów pagórkowatego terenu wraz z zasilanym przez podziemne źródło stawem. Na stawie znajduje się wyspa, gdzie według legendy stała niegdyś piękna biała altanka z posągiem Adama i Ewy, któremu przy romantycznych zachodach słońca często towarzyszyły pary zakochanych.
W 1870 roku Marc Heymann zdecydował się zastąpić dawny drewniany dworek okazałą rezydencją i zaledwie rok później (czyli w 1871 r.) pałac w Większycach był już gotowy!
Heymann potrafił docenić czasy prosperity, które po wojnie niemiecko-francuskiej obdarowały kraj niespotykanym wręcz rozwojem. Dlatego z wdzięczności przy wejściu do wieży kazał umieścić, istniejący do dziś, napis, który w języku polskim brzmi: „Wybudowano mnie w wielkich czasach, dobrze temu, kto oglądał takie czasy”.
Jak donosi portal Sokoli Szlak, Heymann postanowił pochwalić się swoim bogactwem. Napisał do cesarza list z prośbą, by ten wyraził zgodę na wyłożenie podłogi jednej z sal złotymi monetami. Cesarz przystał na prośbę, stawiając warunek: złote monety miały być ułożone pionowo jedna przy drugiej, by nie deptano jego wizerunku, a doszłoby do tego, gdyby ułożono je poziomo. Właściciela pałacu zaskoczyła ta odpowiedź, bo choć był majętnym człowiekiem, to tak ułożone monety zrujnowałyby go finansowo. Zrezygnował więc z pomysłu.
Pałac był własnością Heymanna do 1912 roku, kiedy to został sprzedany Emilowi Phyrkoschowi, właścicielowi jednego z większych w tamtym czasie zakładów nawozów sztucznych w Raciborzu. Według opowieści każdego lata dwanaścioro wnucząt Emila przybywało do Większyc. Spędzali wakacje, wiosłując na pałacowym stawie. W parku było, i jest do dziś, źródło, z którego cała familia piła wodę. Każdego dnia przed jedzeniem wnukowie, na prośbę dziadków, przynosili dzbanek wody. Woda z parkowego źródełka służyła do chrztu wnuków i prawnuków.
Tuż przed II wojną światową Emil Phyrkosch przekazał posiadłość na cele społeczne - powstało przedszkole. W czasie wojny, pod patronatem Czerwonego Krzyża, w pałacu mieścił się szpital dla oficerów niemieckich, natomiast po wojnie dla żołnierzy radzieckich. Od 1946 do 1986 roku funkcjonował tam Uniwersytet Ludowy. Obiekt jest wpisany do rejestru zabytków pod numerem 2116/85 z dnia 11.11.1985 roku.
Od 2003 roku pałac znów jest własnością prywatną. W 2004 roku na jego terenie rozpoczęto prace budowlane oraz konserwatorsko-renowacyjne, dzięki którym obiektowi przywrócono świetność z końca XIX wieku. W ramach wspomnianych prac konserwatorskich zostały przeprowadzone badania stratygraficzne tynków wewnętrznych w celu określenia powierzchni malarskich. Istniejące polichromie zostały odsłonięte i poddane konserwacji. Wszelkie prace prowadzono na podstawie opracowanego programu konserwatorskiego zatwierdzonego przez Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Opolu.
Napisz komentarz
Komentarze