Lokalna24 Kędzierzyn Koźle wiadomości z miasta i powiatu
Gazeta Lokalna Kedzierzyn Kozle:Dorośli się kłócą, a cierpią dzieci
Dwóch rodziców, których dzieci trenowały tenis stołowy w Miejskim Międzyszkolnym Klubie Sportowym, twierdzi, że trener Sławomir Kowalik wyzywa i szarpie swoich młodych podopiecznych podczas zajęć, a pieniądze z diet za wyjazdy na zawody trafiają do jego kieszeni. Szkoleniowiec odpowiada, że to bzdury i zapowiada skierowanie sprawy do sądu.

Skarga, a właściwie pismo z zarzutami przeciwko trenerowi Kowalikowi trafiło między innymi do prezydenta miasta, prezesa MMKS-u i kierownika wydziału kultury, sportu i rekreacji w urzędzie miasta. Józef Obrycki i Witold Hajka twierdzą, że ich dzieci musiały zrezygnować z treningów na skutek nieodpowiedniego zachowania szkoleniowca. W piśmie zarzucają mu między innymi notoryczne używanie niecenzuralnych słów w stosunku do zawodników podczas treningów i zawodów, szarpanie podopiecznych i inspirowanie konfliktów wewnątrz sekcji poprzez faworyzowanie niektórych zawodników. Niecenzuralny trener - Pan Kowalik na pewno zasłużył się dla rozwoju tenisa stołowego w naszym mieście i od wielu lat praktycznie sam się tym zajmuje, ale powinien odejść i pozwolić pracować młodszym – uważa Józef Obrycki. – Biorąc pod uwagę szybki postęp w metodach szkoleniowych, te jego są spóźnione o 20 lat. A sukcesy zawodników to efekty indywidualnych treningów finansowanych przez rodziców. Szkoleniowiec MMKS-u odpowiada, że nie ma konfliktu między nim a rodzicami zawodników. Jedynym inspiratorem akcji wymierzonej przeciw niemu jest Józef Obrycki. - To jest nagonka na mnie. Chcą mnie usunąć ze stanowiska trenera, bo szykują jakiegoś młodszego na moje miejsce. Pan Obrycki rozsyła pisma, w których mnie obraża, ponieważ chciałby, żebym zrobił z jego syna w rok mistrza świata, a tego nikt nie dokona. Jeśli zaś chodzi o pana Hajkę, to jego córka nie jest zawodniczką naszego klubu, więc nie ma prawa się mieszać w sprawy sekcji – twierdzi Sławomir Kowalik. Natomiast co do zarzutów o złe metody szkoleniowe, trener Kowalik uważa, że są bezzasadne i przypomina, że w tym roku seniorzy z Kędzierzyna-Koźla po raz pierwszy w historii awansowali do drugiej ligi, a jego podopieczni w najmłodszej kategorii wiekowej zdobyli 10 medali w rozgrywkach wojewódzkich. Finanse pod kontrolą Kolejne zarzuty rodziców dotyczą finansów. Uważają oni, że na zawody dzieci wożone są przez rodziców, którzy ponoszą koszty transportu, natomiast dzieci podpisują listy rozliczenia delegacji i diet związanych z wyjazdami, nic w zamian nie otrzymując. Sugerują, że pieniądze trafiają do kieszeni trenera. - Nic takiego nie mogło mieć miejsca – mówi Piotr Nippe, prezes MMKS-u. – Przeprowadziliśmy w klubie taki wewnętrzny audyt. Pod względem finansowym wszystko jest w porządku. Podobne stwierdzenie usłyszeliśmy w wydziale kultury, sportu i rekreacji w urzędzie miasta, który sprawdził rozliczenia sekcji tenisa stołowego. Pracownicy urzędu nie doszukali się żadnych nieprawidłowości. Z kolei gdyby takowe były, to MMKS mógłby stracić dotację z miejskiego budżetu. - Na to sobie nie możemy pozwolić i dlatego wszystkie kwestie finansowe są bardzo dokładnie sprawdzane – dodaje prezes MMKS-u. Co do pozostałych zarzutów, prezes na razie nie chce się odnosić. - Będzie specjalne zebranie zarządu, podczas którego zajmiemy się skargami rodziców – wyjaśnia Piotr Nippe. – Powstał konflikt między dorosłymi, a cierpią na tym dzieci. Naszym zadaniem jest załagodzić sytuację i znaleźć najlepsze rozwiązanie dla sekcji tenisa stołowego. Niech przyjdzie nowy? Niewykluczone, że od nowego sezonu w MMKS-ie pojawi się nowy trener. Ofertę pracy z młodzieżą w Kędzierzynie-Koźlu złożył, za namową rodziców skonfliktowanych z Kowalikiem, Wasyl Oleśniewicz. Mieszkaniec Mysłowic tenisem stołowym zajmuje się od 1980 roku. Pracował w wielu klubach sportowych, gdzie prowadził zespoły ekstraklasy, wprowadzał młodzieżowe zespoły do I ligi i szkolił mistrzów Polski. - Oczywiście rozpatrzymy to podanie. Pan Oleśniewicz jest co prawda młodszy od trenera Kowalika, ale podobno w ciągu dziewięciu lat pracował w dziewięciu klubach. To daje do myślenia. Może lepszym rozwiązaniem będzie znaleźć jeszcze kogoś innego, ale w naszym mieście raczej nie mamy trenera z odpowiednimi kwalifikacjami – uważa prezes MMKS-u. Być może już wkrótce przyszłość tenisa w Kędzierzynie-Koźlu spocznie w rękach Andrzeja Adamskiego i Jarosława Tarszkiewicza, obecnie zawodników drugoligowej drużyny, która od nowego sezonu reprezentować będzie barwy KTS-u Kłodnica. Obaj planują kursy instruktorskie. - Obaj od dziecka trenowali w różnych kędzierzyńskich klubach i zależy im na rozwoju tenisa w naszym mieście. Myślę, że z powodzeniem mogliby mnie niedługo zastąpić – mówi Sławomir Kowalik. O tym, czy w sekcji tenisa stołowego MMKS-u nastąpią jakieś zmiany, przekonamy się jeszcze przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego.

Ilość ocen (0)

0 na 5 gwiazdek

Skomentuj jako zarejestrowany użytkownik

Skomentuj jako gość

0
Komentarz zostanie opublikowany po zatwierdzeniu przez administratora.
REGULAMIN SERWISU Lokalna24.pl.
  • Brak komentarzy