Lokalna24 Kędzierzyn Koźle wiadomości z miasta i powiatu

Kędzierzynianie włączyli się do akcji ratowania Dawida Drapacza z Opola. Chłopczyk ma niebezpieczne wady serca i płuc, które mogą doprowadzić do jego śmierci w męczarniach. Ratunkiem jest skomplikowana operacja w Stanach Zjednoczonych, która jest bardzo droga.

 

Rodzice o wadzie serca swojego dziecka dowiedzieli się jeszcze w ciąży, podczas rutynowego badania USG. Mieli jednak nadzieję, że dziecko przejdzie zabieg i wszystko będzie dobrze.

 

- Synek urodził się piękny, duży i silny. Pamiętam, że głośno płakał, jakby chciał powiedzieć „mamo, tato jestem i chcę żyć!”. Dostałam go w ramiona i naprawdę przez chwilę sądziłam, że to wszystko było złym snem, że moje dziecko jest zdrowe – wspomina mama Elżbieta. - Niestety, z minuty na minutę było gorzej. Dawid siniał, nie miał siły płakać. Podłączono go do aparatury. Zaczęła się prawdziwa walka o życie – dodaje.

 

Chłopca przewieziono ledwo żywego do Zabrza na oddział kardiochirurgii dziecięcej. Pierwsza operacja odbyła się dwa tygodnie później. Druga - zabieg hybrydowy z wstawieniem stentu do lewej tętnicy płucnej i korekcją wady - w piętnastym miesiącu życia.

Pół roku po operacji trzeba było zrobić kolejne operacje.

 

- Okazało się, że nie uda się naprawić serca Dawida, nie w Polsce. Prowadzi nas cudowny lekarz, jeden z najlepszych kardiologów interwencyjnych w Polsce. To on zdiagnozował, że synek ma niedrożne tętniczki w płucach. I właśnie to jest wyrok. W kraju oferują jedynie przeszczep płuco-serca. Jednocześnie nie dają nadziei, że Dawidek przeżyje operację. Mało tego, on nie dożyje dorosłości – kontynuują opowieść rodzice, którym poradzono, żeby szukali ratunku za granicą.

 

Dawid Drapacz

 

Wada u dziecka jest rzadka i skomplikowana do leczenia. Próby rekonstrukcji maleńkich tętnic płucnych podjął się jedynie dr Frank Hanley z Lucile Packard Children’s Hospital w Stanford. Operacja w Stanach Zjednoczonych jest koszmarnie droga. Wyceniono ją na 2,5 miliona dolarów, ale po negocjacjach zmniejszono kwotę o połowę.

Operacja musi odbyć się jak najszybciej. Serce Dawida szybko się zużywa i jeśli ratunek nie przyjdzie w porę to chłopiec się udusi. Rodzice nie mają zbyt wiele czasu na zebranie potrzebnej kwoty.

 

W zbiórkę pieniędzy zaangażowali się też znajomi rodziny Dawida z Kędzierzyna-Koźla.

Na portalu społecznościowym Facebook została utworzona specjalnie grupa z licytacjami na rzecz chłopca (Licytacje - pomoc dla Dawidka Drapacza).

- Jeśli my ludzie dobrej woli, ludzie z dobrymi sercami, nic nie zrobimy Dawidek umrze. Pewnego dnia jego serduszko nie dostarczy już odpowiedniej porcji tlenu do krwi, krew zgęstnieje, a chłopiec się udusi. Mamy czas do końca sierpnia – apelują Sandra Gromada i Tomasz Kotowicz.

Wpłat można też dokonywać poprzez portal: siepomaga.pl/dawidek

 

Dawid Drapacz

Ilość ocen (0)

0 na 5 gwiazdek
  • Brak komentarzy