Lokalna24 Kędzierzyn Koźle wiadomości z miasta i powiatu

Jak co roku firma Global Colors Polska wydała kalendarz firmowy. W tegorocznym kalendarzu główną rolę grają Panowie. Pracownicy zostali profesjonalnymi modelami i doskonale prezentują firmowe produkty.

 

Staje się już niepisaną lokalną tradycją, że kilka firm w Kędzierzynie-Koźlu wydaje ilustrowany kalendarz firmowy w niecodziennej formie. Działy marketingu z roku na rok prześcigają się w kolejnych koncepcjach, przy okazji - na nasze oko - bawiąc się doskonale samą konwencją kalendarza. Jak jednak przystało na materiał reklamujący działalność danej firmy, muszą poruszać się w ustalonych ramach korporacyjnego wizerunku. Powstaje zatem trudność, chcąc pogodzić wąskie ramy korpopoprawności i troszkę większą kreatywność. Tegoroczny kalendarz Global Colors Polska S.A. broni się w tej kwestii doskonale. W tym roku oglądamy kalendarz tylko w męskim wydaniu. Nasze redakcyjne koleżanki, oglądając poszczególne zdjęcia, przyznały, że używając kulinarnych porównań, niezłe „ciacha” pracują w GCP. Zaciekawieni, skąd pomysł na takie ujęcie tematu, zapytaliśmy kilka osób o kulisy powstania tej edycji kalendarza. Łukasz Wyrozumski z działu promocji GCP opowiedział nam, jak zrodziła się ta koncepcja:
„Dwa lata temu, z okazji 15-lecia firmy, zrealizowaliśmy kalendarz z piękniejszą częścią naszej załogi i już na etapie tej realizacji same Panie podniosły sprawę, że należałoby także wykonać kalendarz wyłącznie z męską częścią załogi. Wtedy traktowaliśmy to jako żart, biorąc pod uwagę marne chęci pozowania męskiej części załogi do zdjęć. Ale jak mówi przysłowie: „Kropla drąży skałę”. Pomysł z czasem znalazł uznanie w zarządzie koncernu i u dyrektora generalnego Adama Maciejewskiego. Pozostało go zrealizować.
Jasne było dla nas od początku, że muszą w kalendarzu wystąpić nasi pracownicy. Przekonanie mężczyzny do pozowania przed obiektywem wykracza jednak poza moje firmowe możliwości. Postanowiliśmy wspomóc się wdziękiem naszych koleżanek i wpłynąć nieco na pozytywną atmosferę wokół projektu. W okolicach maja tego roku powołano zespół projektowy w 75 proc. złożony z Pań, który - jak widać - doskonale sobie poradził. Często obserwujemy przy realizacji takich projektów, jak łatwo popaść w banalizację tematu i utracić podmiotowość przedstawionych osób oraz wizerunku firmy. Chcieliśmy tego uniknąć, ale jednocześnie pokazać nieco z przymrużeniem oka nasze produkty. Koncepcja po drobnych modyfikacjach sprawdziła się doskonale. Mamy całą gamę dodatków do tworzyw sztucznych, które trudno jest przedstawić naszym Klientom, jak np. poprawiające poślizg lub minimalizujące skurcz plastiku. Tym kalendarzem zyskujemy dodatkowe narzędzie do opowiedzenia i o tej ciekawej części naszej produkcji. Z pierwszych pozytywnych reakcji naszych Klientów wiemy już, że pomysł chwycił”.
O tym, czy łatwo się pracowało przy tegorocznej edycji od strony produkcji sesji i organizacji przedsięwzięcia, wypowie się Anna Świerc: „Największą trudnością było chyba nawet nie samo przekonanie kolegów do pozowania, ale zgranie czasowe i logistyczne całego projektu. Nie chcąc zaburzać rytmu produkcyjnego poszczególnych osób i ingerować w ich czas wolny, musieliśmy się troszkę zastanowić, jak to wszystko poskładać pomiędzy studiem fotograficznym, zmianami produkcyjnymi, pogodą i obecnością poszczególnych osób. Jak widać, udało nam się! Współpracujemy od lat ze studiem p. Adama Liszki, znamy się i rozumiemy, więc sam etap realizacji był dość spójny i przebiegł bezproblemowo. Wybór zdjęć i projektowanie odbywało się w konsultacji z całym żeńskim zespołem roboczym w pozytywnej atmosferze. Życzyłabym sobie, by wszystkie projekty były tak bezkonfliktowe jak ten”.
Zapytajmy jeszcze samych modeli, jak im się przy tej niecodziennej produkcji pracowało. Łukasz Atamańczuk podzielił się kilkoma spostrzeżeniami: „Mały stres oczywiście mieliśmy wszyscy, którzy stanęliśmy przed obiektywem. Nie mamy jakiegoś specjalnego parcia na szkło, więc poczuliśmy się wyróżnieni wyborem naszych koleżanek. Pozostało podjąć wyzwanie. Zaskoczeniem było dla mnie przygotowanie sesji, profesjonalny makijaż p. Dagmary i sam jej wynik. Nie spodziewałem się, że tak to właśnie wygląda od kuchni - no i oczywiście spektakularnych efektów wspólnej pracy, zarówno zdjęcia, jak i samego kalendarza. Fajnie, że firma o takich produkcjach również myśli. Jest to miły dodatek do samej pracy”.
O kilka zdań poprosiliśmy także dyrektora generalnego Adama Maciejewskiego, który tym razem wystąpił w podwójnej roli, zarówno osoby decyzyjnej w całym projekcie, jak i - tu ciekawostka – modela: „Przyznaję, że kiedy współpracownicy przedstawili mi koncepcję, byłem troszkę sceptyczny, ale taka jest moja rola. Rozwiano jednak moje wątpliwości, a zaangażowanie całego zespołu mocno mnie zbudowało. Wiele satysfakcji daje mi - zarówno jako szefowi firmy, i po prostu jako człowiekowi - zdjęcie z drugiej strony okładki z moimi pracownikami. Proszę mi wierzyć, kiedy ma się taką ekipę za sobą, można naprawdę bardzo dużo. Podkreślam to zawsze, że sami jako menedżerowie nie możemy za wiele bez dobrych i kompetentnych ludzi wokół.
Podsumowując, okazuje się, że można wydać fajny kalendarz, nie popadając w sztampę i zyskując uznanie pracowników i klientów. Tak trzymać! Tylko sobie życzyć więcej takich firm na naszym lokalnym rynku pracy”.

 

1 (1)
1 (1)
1 (2)
1 (2)
1 (3)
1 (3)
1 (4)
1 (4)
1 (5)
1 (5)
1 (6)
1 (6)
1 (7)
1 (7)
1 (8)
1 (8)
1 (9)
1 (9)
1 (10)
1 (10)
1 (11)
1 (11)
1 (12)
1 (12)
1 (13)
1 (13)
1 (14)
1 (14)

Foto: Adam Liszka

Ilość ocen (1)

5 na 5 gwiazdek

Biorą udział w konwersacji