Lokalna24 Kędzierzyn Koźle wiadomości z miasta i powiatu

Na honorowym miejscu wigilijnego stołu, na haftowanej serwecie, ozdobnym talerzu, na pasemku słomy lub siana, na ziarnach zbóż rozsypanych na obrusie albo zawiązanych w serwetkę czy bochenku chleba. Tak o nim pisał w XIX w. Kajetan Kraszewski: „Ojców to naszych obyczaj prastary/ Rodzinnej niwy maluje dostatek/ Symbol braterstwa, miłości i wiary – Święty opłatek”.

 

W polskich domach gości tylko raz w roku – przy okazji pięknych, niezwykle ciepłych i rodzinnych świąt Bożego Narodzenia. Tym niezwykłym chlebem, chlebem-symbolem, wypowiadając słowa pełne miłości, dzielimy się z bliskimi.

 

Opłatek to rodzaj przaśnego ciasta ze skrobi pszennej i wody. Nazwa tego białego, delikatnego i cienkiego chleba pochodzi od łacińskiego słowa oblatum – czyli dar ofiarny; niegdyś używano też nazwy nebula – mgiełka. Opłatki wypiekano w urządzeniach przypominających obcęgi zakończone żeliwnymi, ściśle do siebie przylegającymi tabliczkami. Ich wnętrze ozdobione było wklęsłym rytem. W Polsce nazywano je „żelazkami”. Do formy wlewano wodę rozrobioną z mąką pszenną, wkładano do ognia i po dwóch-trzech minutach opłatek był gotowy. Sposób ich wyrabiania do dziś nie uległ praktycznie zmianom.

 

Do XV wieku wypiekano je w klasztorach z zachowaniem uroczystego rytuału, mającego podkreślać sakralny charakter pieczywa. Brano najlepsze ziarna i mielono je w specjalnych, tylko do tego celu używanych młynkach. Mąki w nich zmielonej nie wolno było używać do wypieku innego.

Dopiero w wieku XVI ważne zadanie wypieku opłatków i komunikantów powierzono osobom świeckim, wprawdzie związanym z Kościołem i gospodarstwem plebańskim, ale niekoniecznie stanu duchownego. Zajmowali się tym organiści, kantorzy, kościelni i ich przypadkowi pomocnicy.

Przed Bożym Narodzeniem księża lub organiści roznosili opłatki do domów parafian, składając im życzenia świąteczne.

 

Opłatek do dziś znany jest, poza Polską, na Białorusi, Litwie, Słowacji, Ukrainie i w Czechach. Obyczaj dzielenia się nim w naszym kraju  początkowo przyjął się na dworach szlacheckich, około XVIII wieku. Szybko jednak rozpowszechnił się także wśród innych stanów, mieszczan i chłopów.

 

Zygmunt Gloger, opisując wigilijny wieczór po ukazaniu się pierwszej gwiazdki, tak przedstawiał najważniejszy moment spożywanej wieczerzy: „Gospodarz i gospodyni łamią się ze wszystkimi opłatkiem, który rozesłany od proboszcza i rozwieziony przez organistę wszystkim parafianom wyobraża pamiątkę owych chlebów przaśnych pozostałych od ofiar i przez kapłana rozdzielanych wiernym. Każdy z obecnych musi u drugiego ułamać kawałek opłatka i zarazem podać mu swój do ułamania” („Rok Polski w życiu, tradycji i pieśni”). A potem  wybaczyć wszelkie urazy, winy i zdrady i życzyć wszelkiego dobra... I tak to się dzieje od pokoleń, rokrocznie.

 

Szczególnego znaczenia dzielenie się opłatkiem nabierało w trudnych dla narodu chwilach: w czasie rozbiorów, okupacji hitlerowskiej, w stanie wojennym. Stawało się wtedy symbolem jedności i więzi narodowej. Opłatki starano się przekazywać zesłańcom i więźniom politycznym, a także bliskim przebywającym poza krajem, na emigracji...

 

 

Więcej w świąteczno-noworocznym wydaniu "Nowej Gazety Lokalnej" (e-wydanie)

Ilość ocen (0)

0 na 5 gwiazdek

Skomentuj jako zarejestrowany użytkownik

Skomentuj jako gość

0
Komentarz zostanie opublikowany po zatwierdzeniu przez administratora.
REGULAMIN SERWISU Lokalna24.pl.
  • Brak komentarzy