Lokalna24 Kędzierzyn Koźle wiadomości z miasta i powiatu

Jadąc z Koźla w stronę Kędzierzyna tuż za mostem Wiktora Ludwikowskiego skręcamy w prawo w niepozorną alejkę, biegnącą wśród wysokich dwustuletnich drzew. Prowadziła ona do ściśle strzeżonego przez wojsko miejsca.

Jak wspomina mieszkaniec Koźla, Eugeniusz Sozański, pod koniec lat 70. XX wieku Odrą do Koźla przypłynął transport potężnych rakiet, które wyładowano na brzegu nieopodal mostu Ludwikowskiego.

 

- Widziałem jak wtedy od strony Opola przypłynęło Odrą chyba z pięć barek z rakietami. Aby było to możliwe, klapy jazu na moście zostały opuszczone. Holowniki przy wyższym poziomie wód przepchnęły barki na wysokość strzelnicy - wspomina Eugeniusz Sozański. - Wówczas rakiety te zostały wyładowane na brzeg przy pomocy dźwigów. Pociski rakietowe miały sporą średnicę. Trudno byłoby je objąć obiema rękami, czyli mogły mieć z 1,5 metra średnicy.
Pan Eugeniusz na własnej skórze przekonał się, jak wojsko pilnie strzegło tego miejsca.

 

- Jeszcze w stanie wojennym z początkiem stycznia 1982 roku na brzegu od strony wyspy karmiłem łabędzie. Wziąłem ze sobą aparat fotograficzny Zorka 10 i porobiłem łabędziom zdjęcia. Z sąsiedniego brzegu wypatrzył mnie żołnierz, przyszedł z tamtej strony i pod bronią zabrał mnie na teren ówczesnego magazynu amunicji - opowiada pan Eugeniusz. - Później przyjechali tam i zgarnęli mnie funkcjonariusze SB. Miałem problemy. Na szczęście aparat fotograficzny, choć już bez filmu mi oddali. 

 

Więcej w świąteczno-noworocznym numerze "Nowej Gazety Lokalnej" (czytaj e-wydanie)

Ilość ocen (0)

0 na 5 gwiazdek
  • Brak komentarzy