Lokalna24 Kędzierzyn Koźle wiadomości z miasta i powiatu

Do tragicznego w skutkach trzęsienia ziemi doszło w środkowym Meksyku. Zginęło ponad 270 osób, choć liczba ofiar będzie dopiero znana po zakończeniu akcji ratunkowej, która wciąż trwa. W centrum tych wydarzeń znalazła się mieszkanka Kędzierzyna-Koźla.

Ewa Komander jest triathlonistką. Zawodniczka ZAKSY niedawno startowała w mistrzostwach świata Ironman 70.3, które odbyły się w mieście Chattanooga w Stanach Zjednoczonych. Stamtąd udała się do Meksyku, gdzie w niedzielę 24 września startuje w kolejnych zawodach z cyklu Ironman 70.3 na wyspie Cozumel. Po drodze zatrzymała się u zaprzyjaźnionej rodziny w stolicy Meksyku.

 

Tam 19 września o godz. 13.14 zatrzęsła się ziemia. Zawaliły się niektóre budynki, wybuchły pożary.

- Dopadło mnie niesamowite uczucie strachu. Przez te dwie minuty wszyscy dookoła mnie byli przerażanie. Na szczęście dom, w którym mieszkałam był solidny i nic nikomu się nie stało – opowiada Polka. – Byliśmy jakieś pięć kilometrów od centrum i na tej ulicy wielkich zniszczeń nie widać, ale 400 metrów od nas stoi dziesięciopiętrowy wieżowiec i był cały popękany. Mieszkańcy go opuścili i koczowali na dworze z obawy, że się w każdej chwili może rozsypać – dodała.

 

Na ulicach szok i przerażenie, ale też natychmiastowa akcja ratunkowa. Tysiące ludzi ruszyło przekopywać gruzy. Tylko w samej stolicy zginęło blisko 150 osób. Wiele odniosło mniejsze lub większe obrażenia. Cały świat śledzi na bieżąco tragedię mieszkańców i walkę z czasem, aby wydobyć z gruzów jeszcze żywych ludzi. Według różnych źródeł trzęsienie ziemi miało magnitudę 7,1-7,4 w skali Richtera. W kraju ogłoszono żałobę.

 

- Całe Mexico City dochodzi do siebie po skutkach trzęsienia, wszystko zostało zamknięte aż do niedzieli. Na szczęście nie było wstrząsów wtórnych, których wszyscy się tu obawiali. Wiele budynków jest popękanych i wygląda jakby lada chwila miały się zawalić. Niektórzy opuścili swoje domy, bo bali się w nich zostać na noc. Zresztą pierwszej nocy po katastrofie nikt nie mógł zasnąć. Później spaliśmy z latarkami i gwizdkami pod ręką na wypadek, gdyby nas zasypało, żeby dawać sygnały ratownikom – relacjonuje kędzierzynianka.

 

Wtorkowe trzęsienie miało miejsc dokładnie 32 lata po wielkiej katastrofie z 19 września 1985 roku, kiedy zginęło ponad 10000 osób, a 250000 straciło dach nad głową. – Jeszcze rano oglądałam wiadomości w lokalnej telewizji i mówili o rocznicy, a o godz. 11 w całym mieście zawyły syreny na pamiątkę ofiar tamtej tragedii. Dwie godziny później budynki zaczęły się rozsypywać, szok! – wspomina Ewa Komander.

 

W sobotę rano o godz. 7.50 lokalnego czasu Ewa Komander wyleciała ze stolicy do Cozumel. Siedem minut później w Meksyku było kolejne trzęsienie ziemi.

 

Więcej w "Nowej Gazecie Lokalnej", która ukaże się 26 września.

Ilość ocen (0)

0 na 5 gwiazdek

Skomentuj jako zarejestrowany użytkownik

Skomentuj jako gość

0
Komentarz zostanie opublikowany po zatwierdzeniu przez administratora.
REGULAMIN SERWISU Lokalna24.pl.
  • Brak komentarzy