Lokalna24 Kędzierzyn Koźle wiadomości z miasta i powiatu

Pewnie tylko najstarsi z najstarszych mieszkańców pamiętają pierwsze drużyny piłkarskie, które powstały w mieście i powiecie po II wojnie światowej. Jedną z nich była Bierawianka, wkrótce przemianowana na Unię Kędzierzyn, a 20 lat później przekształcona w słynny na pół Polski Chemik.

 

Dlaczego znany tylko w połowie kraju? Odpowiedź jest prosta: drużyna z Kędzierzyna-Koźla nigdy nie grała w najwyższej klasie rozgrywkowej. W pamiętnym sezonie 1977/1978 tylko przez rok występowała w drugiej lidze. Dziś byłaby to pierwsza liga, a więc zaplecze Ekstraklasy.

 

Właśnie przypada 70. rocznica powstania kędzierzyńskiego klubu. Klubu, który przez lata przeżywał wzloty i upadki, z rozwiązaniem i reaktywacją włącznie. To z niego wywodzi się spora grupa znanych, nie tylko na krajowych boiskach, piłkarzy. Wszystkich nie da się spamiętać, ale takie nazwiska, jak choćby: Marian Szeja – rezerwowy bramkarz złotej drużyny Kazimierza Górskiego z Igrzysk Olimpijskich w Monachium, Krzysztof Frankowski – reprezentant Polski młodzieżowców, później grający w lidze francuskiej czy Grzegorz Kaliciak – kadrowicz, dwukrotny mistrz Polski z Wisłą Kraków, a później grający w ligach zagranicznych, zna każdy kibic.

 

Dziś nasze miasto jest piłkarską prowincją, bo trudno uznać występy Chemika w czwartej lidze za apogeum ambicji lokalnego środowiska. Choć futbol jest najpopularniejszą dyscypliną w naszym kraju, to u nas wyraźnie przegrywa z siatkówką. Funkcjonowanie w cieniu mistrzowskiej ZAKSY dla każdej innej drużyny nie będzie łatwe. Chodzi tu przede wszystkim o finanse i pozyskiwanie sponsorów.

 

Nie ma co ukrywać, ale bez dużych pieniędzy nie będzie dobrej piłki. A ta ma znów swój złoty czas w Polsce. Świetne występy reprezentacji Adama Nawałki. Gwiazda światowego formatu w osobie Roberta Lewandowskiego. Do tego coraz bogatsza, choć nie do końca przez to lepsza, rodzima liga. Budżet Legii Warszawa jest rekordowy i podobno sięga 283 mln zł. Takiego nie powstydziłyby się nawet kluby niemieckiej Bundesligi czy francuskiej Ligue 1. Oczywiście inne zespoły Ekstraklasy mają budżety zdecydowanie mniejsze, ale żeby myśleć o grze na tym poziomie, to 10-15 mln zł trzeba mieć.

 

Pewnie o jednej dziesiątej tego marzą działacze świętującego urodziny Chemika. Wtedy mogliby realnie myśleć o powrocie do drugiej ligi. Czego klubowi przy okazji jubileuszu życzymy!

Ilość ocen (0)

0 na 5 gwiazdek
  • Brak komentarzy