Lokalna24 Kędzierzyn Koźle wiadomości z miasta i powiatu

Sławomir Gerymski, legendarny rozgrywający Mostostalu-Azotów Kędzierzyn-Koźle w wieku 49 lat chyba na dobre powrócił do naszego miasta. Barw Mostostalu - z którym święcił największe tryumfy - bronił w latach 1996-2001.  W kolejnych sezonach, po rozstaniu z naszym klubem, jako zawodnik występował jeszcze w takich zespołach jak: Morze Szczecin, NKS Nysa, Resovia Rzeszów oraz Joker Piła. Ostatnie sezony spędził na ławce trenerskiej w sześciu klubach: Joker Piła, KS Poznań, GTPS Gorzów Wielkopolski, Energetyk Jaworzno, KPS Siedlce oraz Krispol Września. Warto przypomnieć, że ten zasłużony siatkarz w latach 1990-1997 rozegrał też 77 spotkań  w reprezentacji Polski.

 

- To już twój tradycyjny przyjazd do Kędzierzyna-Koźla na wakacje, czy coś więcej?

- Ja w Kędzierzynie-Koźlu jestem co roku od 16 lat, odkąd zakończyłem grę w Mostostalu-Azoty. Przyjeżdżam na Dębową chociaż na tydzień lub dwa. Wiadomo z miejscem tym łączą mnie liczne wspomnienia. Ponadto bardzo ważne jest dla mnie środowisko ratowników. To jest kolejne moje hobby, obok wędkarstwa. Być ratownikiem WOPR z Kędzierzyna-Koźla to dla mnie powód do dumy. Odwiedzam dzięki temu swoich przyjaciół, swojego instruktora Stasia Wolkiewicza. Czuję, że jestem tu mile widziany. Nie wyobrażam sobie, żeby nie spędzić w tej okolicy chociaż tygodnia, bądź dwóch, aczkolwiek w tym roku przebywam tu już ponad miesiąc, a obstawiam, że dojdzie do tego jeszcze cały sierpień. Niestety dopadło mnie to, co w zasadzie każdemu może się przytrafić, a mianowicie bezrobocie. Okazuje się, że dla Sławka Gerymskiego, jako trenera piłki siatkowej, nie ma już w Polsce miejsca.  

- Począwszy od 2006 roku skupiłeś się na karierze trenerskiej. Jak oceniasz te ostatnie 11 lat?

- Bardzo dobrze. Kończyłem karierę zawodniczą w wieku 37 lat i wiedziałem, że pójdę w nowym kierunku, przygotowując się do tego bardzo solidnie. Okazało się, że wybrałem dobrze. Nie żałuję tego, że zostałem trenerem. Z II oraz III ligi wyciągnąłem już chyba z 46 chłopaków, których wyszkoliłem i gdy dziś widzę w telewizji, jak z powodzeniem grają oni w Plus Lidze, to rozpiera mnie duma. Każdego trenera by rozpierała, że swoimi umiejętnościami i pracą potrafił ich nie tylko czegoś nauczyć, ale pokazać, że siatkówka może być sensem życia, tak jak w moim przypadku. I ja ich do tego przekonywałem....

 


Więcej w "Nowej Gazecie Lokalnej", numer 30 (e-wydanie)

Ilość ocen (0)

0 na 5 gwiazdek
  • Brak komentarzy