Lokalna24 Kędzierzyn Koźle wiadomości z miasta i powiatu

Lato 1992 roku należało do wyjątkowo upalnych i suchych. W sierpniu słupki rtęci na termometrach przekraczały w niektórych miejscach 38 °C. Od maja na większości terytorium Polski nie spadła ani kropla deszczu. Mało kto jednak przypuszczał, że afrykańskie upały i wielomiesięczna susza w połączeniu z ludzką niefrasobliwością, wywołają prawdziwe piekło na Ziemi. W najbliższą sobotę minie 25 lat od wybuchu największego po II wojnie światowej pożaru lasu nie tylko w Polsce, ale również w  Zachodniej i Środkowej Europie. Obecnie teren pożarzyska, które liczyło ponad 9 tysięcy hektarów, porasta już gęsty las.

 

Pożar, który wybuchł w środę 26 sierpnia 1992 r. był tragiczny zarówno z uwagi na swój rozmiar, jak i na fakt, że zginęło w nim dwóch strażaków biorących udział w ratowaniu lasu. Na powstanie pożaru i jego dynamiczny rozwój, decydujący wpływ miały warunki atmosferyczne. W dzień temperatura powietrza wynosiła od 31°C do 38°C.

Ponadto wiał silny wiatr, którego prędkość sięgała od 6 do 24 m/sek. To wszystko w połączeniu z trwającą od maja 1992 roku suszą, przyczyniło się do wielkiej katastrofy. Również łany wysokich traw miały wpływ na gwałtowny rozwój pożaru. Kataklizm ten był rzadkim rodzajem pożarów leśnych. W literaturze określa się je mianem pożarów „plamistych” lub „cętkowych”. Występują one w okresie długotrwałych susz i w skrajnie ekstremalnych warunkach meteorologicznych.

W środę około godziny 13.50 napłynęły pierwsze meldunki o dymie, który pojawił się wzdłuż linii kolejowej Kędzierzyn-Koźle - Racibórz. Pierwszy z pożarów powstał na południe od miejscowości Kuźnia Raciborska, w Leśnictwie Nędza, na długości ok. 1100 m, drugi na północ od Kuźni Raciborskiej w Leśnictwie Kiczowa na długości ok. 800 m, natomiast trzeci na północ od miejscowości Solarnia na długości ok. 1400 m w Leśnictwie Lubieszów. Prawdopodobnie pożar wywołały iskry, sypiące się spod kół przejeżdżającego wówczas pociągu. Iskry pojawiły się w wyniku awarii technicznej (zablokowania hamulców).

Na domiar złego, jak wynika z dokumentacji zgromadzonej po pożarze: „(...) zabezpieczenie szlaku kolejowego na odcinku Kuźnia Raciborska - Dziergowice (czyli w miejscu, gdzie powstał pożar) stanowił pas Kienitza, którego utrzymanie należało do obowiązków PKP. Pas ten nie spełniał wymogów przepisów ochrony przeciwpożarowej z dwóch względów: był założony w niewłaściwej odległości od nasypu kolejowego i źle utrzymany”.



Więcej o temacie w "Nowej Gazecie Lokalnej", numer 30 (e-wydanie)

Ilość ocen (0)

0 na 5 gwiazdek
  • Brak komentarzy