Lokalna24 Kędzierzyn Koźle wiadomości z miasta i powiatu

Być może część mieszkańców Kędzierzyna-Koźla ucieszy ta wiadomość, ale pewnie zdecydowana większość szpetnie zaklnie pod nosem, a może nawet nieco głośniej. O co chodzi? Otóż czekają nas kolejne zmiany nazw ulic w mieście.

 

Jak wynika z ustawy z 1 kwietnia 2016 roku – to wcale nie jest prima aprilis – o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej – nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej, w tym dróg, ulic, mostów i placów, nadawane przez jednostki samorządu terytorialnego, nie mogą upamiętniać osób, organizacji, wydarzeń lub dat symbolizujących komunizm lub inny ustrój totalitarny ani w inny sposób takiego ustroju propagować. Za propagujące komunizm uważa się także nazwy odwołujące się do osób, organizacji, wydarzeń lub dat symbolizujących represyjny, autorytarny i niesuwerenny system władzy w Polsce w latach 1944-1989.

 

Wiadomo, że nikt o zdrowych zmysłach nie rozpacza w naszym kraju po placach Armii Czerwonej, alejach Józefa Stalina, skwerach obrońców Stalingradu i ulicach Bieruta, Trockiego czy innego Lenina. Jednak 28 lat wolnej Polski nie wystarczyło nam, żeby zrobić porządek z pomnikami, nazwami i symbolami ustrojów totalitarnych. Dlatego temat powraca jak bumerang.

 

Szczęście mogą mieć mieszkańcy bloków przy ul. 9 Maja, gdzie sowiecki dzień zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami zamieniony zostanie najprawdopodobniej na 9 Maja – datę upamiętniającą rocznicę ogłoszenia planu Schumana, obchodzoną jako Dzień Europy.

 

Czy podobny zabieg uda się zastosować na ulicy Wieczorka, gdzie Józefa – powstańca śląskiego, działacza komunistycznego i współzałożyciela Polskiej Partii Robotniczej – bez większych problemów można zastąpić innym Józefem? Na przykład przedwojennym pięściarzem, urodzonym w Rybniku, medalistą mistrzostw Polski i uczestnikiem mistrzostw Europy w Budapeszcie z 1930 roku. Na szczęście nie wiadomo za bardzo, jaki był jego stopień zainteresowania komunizmem. Bo jeśli czytał dzieła Lenina albo, co gorsza, wziął udział w jakimś lewackim wiecu, to patronem raczej nie zostanie.

 

Pewnie w przypadku kilku innych ulic takich zabiegów, nazwijmy je kosmetycznymi, nie uda się przeprowadzić. A wtedy czeka nas zmiana dokumentów, map, adresów i pieczątek.

A jeśli już trzeba będzie zmienić nazwę mojej ulicy, to proponuję Jurija Gagarina zastąpić Mirosławem Hermaszewskim. Choć pewnie się nie da, bo po tej stronie globu w kosmos latali sami komuniści.

 

Grzegorz Łabaj

Ilość ocen (0)

0 na 5 gwiazdek
  • Brak komentarzy